Acha kupiłem sobie ostatnio nową cyfrówkę... Na następny dzień się okazało, że sklep mnie obciążył za aparat podwójnie... a uwierzcie mi, że nie należy do przyjemnych uczucie, że z konta ci wyparowało $400. Na sczęście 4 telefony wyjaśniły sprawę.
piątek, czerwca 01, 2007
Pirenejowato...
Klamka zapadla... 1000$ na bilety wydane... swój sławetny tydzień urlopu spędzę nie w Japoni i nie na Alasce, a w Pirenejach. Razem z kuzynem Kuba mamy zamiar 15 lipca zaatakować te góry. Wszyscy czarno widzą mój udział w tej wyprawie... kondycja zerowa, palacz, leń patentowany... no cóż najwyżej skończę pijąc hiszpańskie wino w Vitori. Sprawa z paszportem zakończyła sie tak, że w środę byłem w konsulacie po tymczasowy... gdyż na 10-letni nie czeka się teraz 3 miesiące, a od 3-5... normalnie nóż sie w kieszeni otwiera. Na szczęście pani konsul była bardzo miła i sympatyczna i fajnie się z nią całą sprawę załatwiło! Jak co w linkach daję adres bloga odnośnie naszej wyprawy... jeszcze nie wiem co tak będzie. Jedyne co zdecydowałem, to że będziemy tam pisać po angielsku... z wszystkimi gramatycznymi błędami jakie jestem w stanie zrobić.
Acha kupiłem sobie ostatnio nową cyfrówkę... Na następny dzień się okazało, że sklep mnie obciążył za aparat podwójnie... a uwierzcie mi, że nie należy do przyjemnych uczucie, że z konta ci wyparowało $400. Na sczęście 4 telefony wyjaśniły sprawę.














Acha kupiłem sobie ostatnio nową cyfrówkę... Na następny dzień się okazało, że sklep mnie obciążył za aparat podwójnie... a uwierzcie mi, że nie należy do przyjemnych uczucie, że z konta ci wyparowało $400. Na sczęście 4 telefony wyjaśniły sprawę.
środa, maja 16, 2007
Katrina
poniedziałek, kwietnia 30, 2007
Bay...
poniedziałek, marca 05, 2007
Manhattan
Kolejny wyjazd na Manhattan za mną. Tym razem jechałem załatwić pewną sprawę i po raz pierwszy jechałem zupełnie sam. Nie jest to żadne wielkie osiągnięcie, po prostu fakt warty odnotowania. Jechałem w celu dostania się do Konsulatu Generalnego Rzeczpospolitej Polskiej, by złożyć wniosek o wymianę paszportu. Ważność paszportu mija mi za jakieś 10 dni, a że plany wakacyjne mam dosyć bogate. Jeśli 1o dni urlopu można nazwać bogatym, to postanowiłem w końcu po 2 miesiącach przymiarek tam pojechać. Podróż minęła tym razem pod znakiem zabawy laptopem i zdobyciem jakże ważnej informacji. Otóż o ile na Long Island znalezienie jakiejś sieci jest dosyć ograniczone, to w okolicach centrum sieci pojawia się co nie miara, ponadto jest pełno sieci które nie posiadają żadnego zabezpieczenia. W związku z tym można na czyiś koszt pokorzystać w internetu. Do konsulatu dostałem się około godziny 10.30 by o 11.00 dowiedzieć się, że mam złe zdjęcia. Poirytowany poszedłem więc do punktu gdzie można szybko strzelić sobie fotkę. Za 4 zdjęcia przyszło mi zapłacić $24, niby nie dużo ale gdy pomyślę, że za poprzednie 8 zapłaciłem tylko $8 to nóż się w kieszeni otwiera. Zdzierstwo. Wróciłem do konsulatu, gdzie ponownie ustawiłem się w kolejce i obserwowałem z coraz większym podirytowaniem pozostałą część uczestników jakże przemiłego spotkania.
Całkiem niedawno pisałem o poziomie umysłowym amerykanów i zacząłem się zastanawiać, co takiego jest w naszym narodzie, że ich traktujemy jak debili, podczas gdy sami nie jesteśmy lepsi. Jeden miły młodzieniec rozmawiający na pół sali w połowie po angielsku, w połowie po polsku pragnący chyba ukazać narodowi, że tak on sławny pan nikt zna język Szekspira. Przemiły starszy pan, który nie posiada polskiego paszportu od ponad 40 lat, nie potrafiący bez pomocy urzędnika wypełnić prostego wniosku, gdzie trzeba wpisać imię, nazwisko, imiona rodziców, nazwisko rodowe matki, rok urodzenia itd.
Po części może i ma rację, ja sam miałem drobne problemy, gdy przyszło do wpisania koloru oczu. Szukałem w starym paszporcie i się nie doszukałem. Musiałem poprosić fana szekspira by mi pomógł, zrobiło mi się głupio.
Zawstydzony spojrzałem w stronę pana, który nie miał pojęcia czym jest numer PESEL, pomyślałem wyjechał za młodu za chlebem, to nie wie. Ale po chwili się okazało, że ten przemiły jegomość posiadał w Polsce dowód osobisty. Oznacza to że spędził w tym kraju conajmniej 18 lat. Zrobiło mi się go żal, gdy na ślepo zaczął go szukać w akcie urodzenia, gdzie go zapewne nie miał.
Zaobserwowałem przeurocze siostry samarytanki z katedry niepokalanego poczęcia dzięciątka Jezus objawionego duchem świętym, które nie potrafiły słowa po polsku zamienić. Zrobiło mi się po raz kolejny wstyd, że osoba która uchodzi za Polaka nie zna swojego rodowitego języka.
3 godziny przyszło mi spędzić w tej przeuroczej kolejce, poczułem się ponownie jak w Polsce, gdzie by cokolwiek załatwić trzeba było się nie lada nastać w kolejce. Szkoda, że byłem za mały i nie pamiętam jak w latach 80-tych trzeba było ustawiać się bladym świtem za mięsem w kolejce. Cóż chyba aż tak dużo od tego czasu to się nie zmieniło.
Wypełniłem pismo o przesłanie mi paszportu do domu, bym nie musiał go odbierać osobiście i jeszcze raz przechodzić męki pańskiej.
Gdy już było po wszystkim wyszedłem przyjrzeć się społeczeństwu w którym obecnie się obracam. Nie zauważyłem znaczącej różnicy, wszyscy są tacy sami wszędzie. Może trochę ciemniejsi, może trochę grubsi, ale w każdym społeczeństwie jest to samo.
Wróciłem do domu, by zamknąć się sam w swoim małym spokojnym świecie, gdzie nikt mnie nie ocenia i ja nie muszę oceniać innych.
poniedziałek, lutego 12, 2007
Super Bowl Poll
Ponad tydzień temu miało miejsce jedno z ważniejszych wydarzeń sportowych w US. Jeśli nie najważniejsze. Mowa tutaj o Super Bowl, czyli finale footballu amerykańskiego. W finale zagrali Chicago Bears i Indianapolis Colts.
Strona o NFL
Nie będę się tutaj rozpisywał o zasadach gry, gdyż nie ma to sensu. Polecam Wikipedię, tam świetnie jest wszystko wytłumaczone. Wbrew obiegowej opini w Polsce, football nie jest grą dla maminsynków. I nie jest marną podróbką rugby. Jest to gra zdecydowanie bardziej kontaktowa, dlatego gracze muszą nosić ochraniacze.
Mecz wygrali Colts i to oni są obecnie mistrzami - jak to się tutaj ładnie określa - świata.
Anyway, w związku z tym jakże doniosłym wydarzeniem, w każdym możliwym miejscu robi się różnego rodzaju zakłady. Również i w mojej firmie - mimo iż jest to zakazane - pojawiło się kilka Super Bowl Poll. Jak to dokładnie wygląda opiszę poniżej. Tak czy inaczej postanowiłem, zresztą tak jak w zeszłym roku zagrać. Wybrałem jeden z najtańszych wiedząc, że moje szczęście w loterii jest znikome. Zapłaciłem $5 i oznaczyłem swoje pole. Następnie o tym zapomniałem. Jakże duże było moje zdziwienie, gdy przychodząć w zeszłym tygodniu w poniedziałek do pracy wszyscy zaczęli mi gratulować. Okazało się, że wygrałem pierwszą i drugą kwartę, co przekładając na dolary daje kwotę $225. Biorąc pod uwagę inwestycję $5 chyba nie można narzekać.
A teraz przedstawię jak do tego doszło.
Rysunki zostały(zresztą jak cały wpis) wykonane w pracy, więc nie spodziewajcie się jakieś fenomenalnej jakości.
Ok, najpierw Rys.01... twórca poll, rysuje tabelkę 10 na 10. Co daje nam 100 miejsc na niej. Następnie zbiera pieniądze, z reguły $5 lub $10 za miejsce w kratce. Osoba która wykupiła miejsce, wybiera sobie wolne i wpisuje swojego nicka. Uwaga! Jedna kratka jeden nick.

Gdy już wszystkie pola są zapełnione. Twórca dodaje poziomo i pionowo na obrzeżach cyfry od 0-9 w zróżnicowanej kolejności, to one będą decydować czy ktoś wygrał czy nie i dodaje nazwy drużyn. Przykładowo final teraz był między Bears i Colts. Wynik jednej drużyny sprawdza się pionowo, drugiej poziomo. I tak załóżmy
wynik pierwszej kwarty to 12 dla Bears i 7 dla Colts. Czyli odnajdujemy liczbę 2 dla Bears i 7 dla Colts i w miejscu gdzie te dwie liczby się krzyżują znajduje się zwycięzca.

100 miejsc po $5 daje $500. Wygrać łącznie można 4 razy:
- 1 kwarta $75
- 2 kwarta $150
- 3 kwarta $75
- 4 kwarta $200
Tak sie złożyło, że ja miałem cyfry 4 dla i 6. W pierwszej kwarcie Bears mieli 14, a Colts 6, tak więc wygrałem pierwszą kwartę. Po drugiej okazało się, że również wygrałem, gdyż Bears nie zdobyli żadnego punktu, a Colts zdobyli 10, czyli wynik był 14-16. I takim sposobem wygrałem $225. Mam nadzieję, że ktoś zrozumiał moje tłumaczenie...
Strona o NFL
Nie będę się tutaj rozpisywał o zasadach gry, gdyż nie ma to sensu. Polecam Wikipedię, tam świetnie jest wszystko wytłumaczone. Wbrew obiegowej opini w Polsce, football nie jest grą dla maminsynków. I nie jest marną podróbką rugby. Jest to gra zdecydowanie bardziej kontaktowa, dlatego gracze muszą nosić ochraniacze.
Mecz wygrali Colts i to oni są obecnie mistrzami - jak to się tutaj ładnie określa - świata.
Anyway, w związku z tym jakże doniosłym wydarzeniem, w każdym możliwym miejscu robi się różnego rodzaju zakłady. Również i w mojej firmie - mimo iż jest to zakazane - pojawiło się kilka Super Bowl Poll. Jak to dokładnie wygląda opiszę poniżej. Tak czy inaczej postanowiłem, zresztą tak jak w zeszłym roku zagrać. Wybrałem jeden z najtańszych wiedząc, że moje szczęście w loterii jest znikome. Zapłaciłem $5 i oznaczyłem swoje pole. Następnie o tym zapomniałem. Jakże duże było moje zdziwienie, gdy przychodząć w zeszłym tygodniu w poniedziałek do pracy wszyscy zaczęli mi gratulować. Okazało się, że wygrałem pierwszą i drugą kwartę, co przekładając na dolary daje kwotę $225. Biorąc pod uwagę inwestycję $5 chyba nie można narzekać.
A teraz przedstawię jak do tego doszło.
Rysunki zostały(zresztą jak cały wpis) wykonane w pracy, więc nie spodziewajcie się jakieś fenomenalnej jakości.
Ok, najpierw Rys.01... twórca poll, rysuje tabelkę 10 na 10. Co daje nam 100 miejsc na niej. Następnie zbiera pieniądze, z reguły $5 lub $10 za miejsce w kratce. Osoba która wykupiła miejsce, wybiera sobie wolne i wpisuje swojego nicka. Uwaga! Jedna kratka jeden nick.

Gdy już wszystkie pola są zapełnione. Twórca dodaje poziomo i pionowo na obrzeżach cyfry od 0-9 w zróżnicowanej kolejności, to one będą decydować czy ktoś wygrał czy nie i dodaje nazwy drużyn. Przykładowo final teraz był między Bears i Colts. Wynik jednej drużyny sprawdza się pionowo, drugiej poziomo. I tak załóżmy
wynik pierwszej kwarty to 12 dla Bears i 7 dla Colts. Czyli odnajdujemy liczbę 2 dla Bears i 7 dla Colts i w miejscu gdzie te dwie liczby się krzyżują znajduje się zwycięzca.

100 miejsc po $5 daje $500. Wygrać łącznie można 4 razy:
- 1 kwarta $75
- 2 kwarta $150
- 3 kwarta $75
- 4 kwarta $200
Tak sie złożyło, że ja miałem cyfry 4 dla i 6. W pierwszej kwarcie Bears mieli 14, a Colts 6, tak więc wygrałem pierwszą kwartę. Po drugiej okazało się, że również wygrałem, gdyż Bears nie zdobyli żadnego punktu, a Colts zdobyli 10, czyli wynik był 14-16. I takim sposobem wygrałem $225. Mam nadzieję, że ktoś zrozumiał moje tłumaczenie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















